Grupa Azoty PWSZ Jedynka Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Media

Koza u woza! sportkrakowski.pl

19.08.2016

Siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów zaczęły okres przygotowawczy do szóstego z rzędu sezonu w II lidze. Na razie przebiega on pod znakiem powrotów.

Po zajęciu trzeciego miejsca w turnieju finałowym o awans do I ligi, w którym promocję wywalczyły Solna Wieliczka i AZS Opole, zespół mógł mieć nadzieję, że w nieco dalszej perspektywie również otrzyma prawo gry na tym poziomie. - Rozmawialiśmy w maju z Jackiem Sękiem, ówczesnym przewodniczącym Wydziału Rozgrywek PZPS, a teraz wiceprezesem Związku, i Zuzanną Lekowską, dyrektorem Pionu Rozgrywek i Spraw Formalnych PZPS - opowiada Piotr Górnikiewicz, od ponad czterech lat działający w tarnowskim klubie. – Oboje stwierdzili, że jest szansa na miejsce dla nas w I lidze, ale konkretne decyzje zapadną dopiero w lipcu, po wyjaśnieniu kwestii przyjęć do Orlen Ligi oraz zamknięciu zgłoszeń do niższych klas. Mamy złożyć odpowiednie pismo i czekać. W połowie lipca otrzymałem telefon od nowego szefa Wydziału Rozgrywek, Marcina Weinera, z pytaniem, czy chcemy grać w I lidze, bo najprawdopodobniej możemy dostać taką możliwość. Po kilku dniach do namysłu musieliśmy jednak zrezygnować, bo ani przez wcześniejsze dwa miesiące, ani te ostatnie, gorączkowe dni nie udało się uzyskać wiążących deklaracji sponsorskich, zabezpieczających budżet zakładany na około pół miliona złotych. Nigdy wcześniej nie zaciągaliśmy w klubie zobowiązań, na które nie mieliśmy pokrycia i nie będziemy tego robić w przyszłości. Wiem, że wielu ludzi było rozczarowanych, ja też, ale gdybyśmy mieli się wycofać tuż przed sezonem, albo w trakcie – szkody byłyby większe. Zawiedlibyśmy zaufanie sponsorów i partnerów, dzięki którym działamy od czterech lat i będziemy działać dalej. Miałem ochotę zrezygnować nawet z II ligi, ale po namowach kilku osób, zwłaszcza mojego serdecznego kolegi Grzegorza Biela, który teraz mocno zaangażował się w budowanie nowej drużyny  zgodziłem się, że szkoda przekreślać cały dotychczasowy dorobek.

Pod koniec czerwca rezygnację ogłosił dotychczasowy trener, Marek Skrobot. Górnikiewicz opowiada, że w poszukiwaniach następcy bardzo pomógł znany tarnowski sędzia Stanisław Jacher, który wskazał Michała Betleję, z nieodległych Ropczyc. Nowy szkoleniowiec od dziecka związany jest z tamtejszymi Błękitnymi, w których występował na skrzydle bądź libero w kategoriach młodzieżowych (wówczas na fazę ogólnopolską bywał wypożyczany m.in. do Resovii), a potem III i II lidze. Przez pięć lat natomiast prowadził męską drużynę w II lidze.
Co ciekawe, praca z kobietami nie jest dla niego debiutem, ale powrotem. – Kiedy obecny wiceprezes Developresu Rzeszów, Wiesław Kozieł założył w Sędziszowie Małopolskim klub Patria, to tam zaczynałem swoją karierę trenerską od grup młodzieżowych – wspomina Betleja. – Pomagałem też Bogdanowi Dudkowi przy ligowym zespole, a kiedy przejęła go Monika Bartnicka, byłem drugim trenerem.

Część dotychczasowych zawodniczek opuściła Tarnów. Inez Pfeifer znalazła zatrudnienie w bardzo ciekawej II-ligowej ekipie stworzonej w Opolu, na bazie dawnego SMS II LO i Uniwersytetu Opolskiego. Joanna Beda i Paulina Czekajska przeszły do Tomasovii i będą rywalizować z Grupą Azoty PWSZ, a Maja Pelczarska zagra w Silesii Volley Mysłowice. Monika Kawa wystąpi w I lidze w barwach Solnej Wieliczka. Patrycja Lipińska miała w drugiej połowie lipca propozycję pozostania, ale postanowiła wrócić do rodzinnej Łodzi, motywując to względami prywatnymi. Odeszły również Izabela Zemełka, Justyna Bator i Justyna Słomska.
Ma zostać piątka: Sabina Podlasek, Adrianna Sobczak, Aleksandra Kaczyńska, Ewelina Dyrek i Maja Bodzęta. Dyrek jednak nie wróciła jeszcze z zagranicy, poza tym tarnowski klub musi dojść do porozumienia z jej macierzystą Sandecją Nowy Sącz. Bodzęta z kolei przed miesiącem przeszła operację kolana, więc na boisku pojawi się po pełnej rehabilitacji. – W tej chwili fizjoterapeuta, który się nią zajmuje, twierdzi, że w październiku będzie mogła zacząć truchtać – wyjaśnia Górnikiewicz.
Pierwsza z wymienionych staje się powoli symbolem Grupy Azoty PWSZ. Trafiła do Tarnowa z głębokiej ławki rezerwowych Karpat Krosno. Ani Sabina nie miała się za bardzo czym poszczycić, ani jej nowy klub. Sympatyczna atakująca tak się rozwinęła, że została liderką i kapitanem zespołu, a potem i czołową postacią w II-ligowej grupie. A team dotarł do wspomnianego III miejsca w turnieju finałowym.

Betleja wraca do siatkówki żeńskiej, a 25-letnia Joanna Mokrzycka – do siatkówki w ogóle. Wychowanka MKS MOS Wieliczka była jednym z największych talentów wyrosłych w ostatniej dekadzie w małopolskim volleyballu. Popularna „Koza” zdobywała mistrzostwo Polski w mini-siatkówce, z reprezentacją województwa triumfowała w Turnieju Nadziei Olimpijskich. Później w Wiśle Kraków zajęła trzecią pozycję w mistrzostwach Polski juniorek – był to jedyny w XXI wieku medal małopolskiej drużyny siatkarek w najważniejszej kategorii wiekowej. Będąc 17-latką zaliczyła też trochę występów w I lidze. Jesienią 2010 roku… zrezygnowała.
Pozostała jednak rozgrywającą reprezentacji AGH co roku plasującej się na podium akademickich mistrzostw Polski. W sezonie 2013/14 wróciła do siatkówki ligowej i w barwach Ekstrimu Gorlice wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy. Spotkał ją jednak również ogromny pech, bo w końcówce przedostatniego meczu sezonu zerwała więzadła w kolanie, a rozbrat z wyczynowym sportem trwał do tego tygodnia.

Małgorzata Barszcz wraca do rodzinnego miasta. Dwudziestoletnia skrzydłowa, wychowanka Tarnovii przemierzyła szlak wiodący przez Poprad Stary Sącz, SMS Sosnowiec, Developres MKS V LO Rzeszów i AGH Kraków. Przez kilka lat pozostawała w szkoleniu centralnym i w kadrach narodowych w kategoriach młodzieżowych.
Oliwia Michalak wraca do treningu klubowego po pobycie w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. 18-letnia skrzydłowa jest wychowanką Dargfilu Tomaszów Mazowiecki, w którego barwach zdobyła wicemistrzostwo Polski kadetek. Była powoływana do reprezentacji kraju, ma na koncie 8. miejsce w mistrzostwach świata kadetek 2015.
Natalia Cieśla wraca do klubu, który formalnie jest jej macierzystym. Wprawdzie 19-letnia środkowa zawsze grała pod szyldem Jedynki Tarnów, ale w pewnym momencie przez podziały administracyjne powstały dwa kluby o tej nazwie. Natalia w najbliższym sezonie będzie występować w tym, który jako pierwszy wyrabiał jej kartę zawodniczą, a na rozgrywki II-ligowe przyjmuje miano Grupy Azoty PWSZ.

Last but not least – siatkarka, który w ostatnich latach osiągnęła najwięcej. 22-letnia libero Paulina Filipowicz jest adeptką tej samej wylęgarni talentów, co Oliwia Michalak, prowadzonej zresztą przez jej tatę, Krzysztofa Filipowicza. Z Developresem w 2014 roku wywalczyła awans do Orlen Ligi (była m.in. podstawową libero w decydującej konfrontacji) i przez dwa lata znajdowała się w jego ekstraklasowej kadrze. Tyle że nie występowała regularnie.
- W kręgu zainteresowań jest też Magdalena Dynarowicz, ale najpierw musimy się porozumieć w sprawie transferu z MKS SAN-Pajda Jarosław, który ma z nią ważny kontrakt. A cena na razie jest zbyt wygórowana jak na realia II-ligowe - mówi Piotr Górnikiewicz i dodaje, że na testach przebywa kilka innych zawodniczek.
Generalnie, w składzie widać niezły potencjał, ale też sporo dziewczyn jest „po przejściach”. – Nie patrzę na przeszłość, ale na ambicję, jaką widzę u nich na zajęciach - przekonuje Michał Betleja. - To ta ambicja i praca powinny się odzwierciedlić w wyniku.
PAWEŁ FLESZAR