Grupa Azoty PWSZ Jedynka Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Media

Największa ciekawostka rozgrywek

25.09.2014

W ostatnim sprawdzianie przed startem II ligi siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów pokonały w Rzeszowie, 4:0, rezerwy Developresu.

 

Trzy sety były jednak bardzo wyrównane, a gospodynie powinny się liczyć w walce o medale w swoich, młodzieżowych konkurencjach. Mecz odbył się w sali zespołu szkół sportowych przy ul. Hetmańskiej, gdzie tradycyjnie występuje drużyna MKS V LO, będąca bazą Developresu II, ale tuż obok już wznosi się nowa, duża hala. - 65 na 45 metrów, trzy sektory treningowe i trybuny na ponad 300 osób – opowiada Zbigniew Barszcz, wieloletni szkoleniowiec młodzieżowego klubu.

 

- Były ambicje, żeby skończyć to jeszcze późną jesienią, na wybory, ale raczej nie zdążą. Niech ją zrobią spokojnie, ale dokładnie na przyszły sezon. W starej sali w pierwszym secie serwis lepiej „siedział” tarnowiankom, zwłaszcza Joannie Bedzie, która po dwóch atakach ze skrzydła udała się za linię końcową, powiększając prowadzenie do 13:6 (4 punkty w tym dwa asy).

 

Po asie Adrianny Sobczak było 16:8, przewaga zmniejszyła się do 18:12, i 20:15, ale wątpliwości rozwiała znowu Beda, ścięciami z lewej flanki i szóstej strefy oraz asem – 23:15 i zaraz 25:18. Przed drugą partią w składzie zwyciężczyń doszło do pięciu zmian, później też ich trener Marek Skrobot mieszał składem, dodatkowo rotując zawodniczki na pozycjach. Przykładowo, Aleksandra Kaczyńska zaczęła na prawym skrzydle, potem była libero, a skończyła na lewym.

 

– Podstawowa szóstka? Dzisiaj jej nie było - uśmiecha się pod nosem Skrobot. – Wyjdzie w sobotę, w Mielcu.

Przez trzy czwarte spotkania jego podopieczne ciągle miały okresy dobrej postawy , ale też fundowały sobie przypomnienie, co się wyłania, kiedy odpływa koncentracja. Młodsze rzeszowianki skrzętnie takie momenty wykorzystywały. W drugiej odsłonie z 6:10 przekręciły licznik na 15:11, dalej na 19:16 i uległy dopiero po przedłużonej końcówce – 26:28 – po uderzeniu Sabiny Podlasek i bloku Izabeli Zemełki z Sobczak. - Jak mam ostatnią piłkę, to zamykam oczy i leję! Będziesz o tym pamiętać? - Barszcz instruował w przerwie nową atakującą, mierzącą grubo ponad 190 cm, Agnieszkę Cur.

 

Do jego zespołu wraca Elżbieta Wojtunik, która przed poważną kontuzją kolana była już powoływana do reprezentacji Polski juniorek. Brakuje jeszcze dawnego dynamitu w wejściach na krótką, ale już widać przebłyski. A przez całą konfrontację nękała rywalki ostrymi, kierunkowymi podaniami. W trzeciej części zmieniła w ten sposób zapis z 14:18 na 19:18, zaś po dwóch asach Aleksandry Gogol zrobiło się nawet 22:19. Wówczas jednak w głównej roli wystąpiła Inez Pfeifer, atakując, serwując i wreszcie meldując się z 6. strefy. Na siatce wspierały ją Sobczak i Sylwia Styrkowiec. 25:27. Czwarty set rozgrywany był do piętnastu punktów, ale dziewczynom jakby tego było mało – skończył się na 17:19 głównie dzięki skuteczności Małgorzaty Ruszel. W pierwszej partii Gosia kilka razy zbiegała ze skrzydła do środka, na przyspieszone wystawy, a w czwartej w kombinacji odnalazła się natomiast Zemełka, zbijając pomiędzy rozgrywającą a środkową. Efektownie wypadała też Ola Gogol, uderzając lewą ręką z drugiej piłki.

 

Team Grupy Azoty inauguruje sezon w najbliższą sobotę o g. 13.30 – po zamianie gospodarza zmierzy się z Szóstką Mielec na wyjeździe. Marek Skrobot podchodzi do sprawy z optymizmem, opierając go przede wszystkim na bardzo udanym turnieju w Jaworznie, gdzie jego podopieczne pokonały Bronowiankę Kraków, Sokoła Katowice i MCKiS Jaworzno. - Mam tylko pobożne życzenie, żeby udało się utrzymać tę formę - mówi. – Jesteśmy nastawieni bojowo, chcemy zakwalifikować się do czołowej czwórki przed play off. Dalej na razie nie patrzymy, działamy w myśl zasady małych kroków. W jego zespole pozostanie Marta Kutikow, która w sierpniu trenowała na swoistym okresie próbnym. W takich meczach jak ostatni chwilami pokazuje, że przed długą przerwą w grze była w kadrze AZS Białystok w Orlen Lidze. - Trochę źle pan trafił, bo nie zobaczy pan dzisiaj największej ciekawostki rozgrywek – żartami witał się Zbigniew Barszcz. - Kolega pojechał na wiejskie wesele, bo lubi się wódki napić. I na tym weselu ją wynalazł. Poważniejsza wersja jest taka, że pochodząca z Wysokiej Strzyżowskiej Maja Grodzka, która nie mogła pojawić się na sparingu ze względu na wizytę u lekarza, została zauważona zarówno przez trenerów rzeszowskich, jak i pracujących w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Na boisku. Ma szesnaście lat i 194 cm wzrostu.

 

– Może „dociągnąć” nawet pod dwa metry, jest materiałem na świetną środkową! - ekscytuje się Barszcz. – Kiedy grała w Czudcu, to tylko serwowała i chodziła w kółko, nie atakowała. W SMS rok temu nie chciała zostać, ale u nas się zaadaptowała i coraz większe postępy robi. Twierdzi, że po kilku transferach ma silniejszy skład niż w minionym sezonie. W konkurencji juniorek będzie miał do dyspozycji także Aleksandrę Kazałę, na co dzień ćwiczącą z ekstraklasowym Developresem oraz Kingę Stronias, która teraz nie wystąpiła ze względu na chorobę. W tym roku jego drużyna nie zagra w II lidze, za to w Młodej Orlen Lidze. - Ma ona służyć jak najlepszemu przygotowaniu się do mistrzostw Polski juniorek, ale w niej też chcemy zajść jak najdalej – deklaruje.

 

PAWEŁ FLESZAR

 

DEVELOPRES II Rzeszów – GRUPA AZOTY PWSZ Tarnów 0:4 (18:25, 26:28, 25:27, 17:19)

Sędziował: Dominik Holik.

 

DEVELOPRES II: Gogol, Kowal, Lechowska, Cur, Kawa, Wojtunik oraz Kostrzewa (l). Trener: Zbigniew Barszcz.

 

PWSZ: Lipińska, Ruszel, Styrkowiec, Kaczyńska (także – l), Beda, Sobczak oraz Kutikow (l), Podlasek, Lewandowska, Torbusińska, Pfeifer, Zemełka. Trener: Marek Skrobot.