Grupa Azoty PWSZ Jedynka Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Media

Siatkówka. Łatwa wygrana PKCh PWSZ

09.11.2013

W szóstej kolejce spotkań o mistrzostwo czwartej grupy drugiej ligi kobiet, PKCh PWSZ Tarnów zmierzył się we własnej hali z AZS UEK Kraków. Zgodnie z przewidywaniami był to mecz z cyklu „godzina z prysznicem". Tarnowianki nie miały w nim najmniejszego problemu ze zdobyciem kompletu punktów, a wygrana zajęła im niecałą godzinę.

 

Gospodynie przystąpiły do sobotniego pojedynku w osłabionym składzie. Ze względu na kontuzje na parkiecie nie pojawiły się bowiem Inez Pfeiffer oraz Barbara Gębiś. Bardzo licznie zgromadzeni w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej kibice mieli natomiast możliwość zobaczenia w akcji byłej zawodniczki UKS-u Jedynka Tarnów, reprezentującej obecnie barwy zespołu z Krakowa, Joanny Madzi.

 

Mecz rozpoczął się od złego przyjęcia piłki przez Agnieszkę Brzezińską, tarnowianki szybko wyszły jednak na prowadzenie 4-1. Chwilę później było 7-3 i wydawało się, że podopieczne trenerów Lesława Kędryny i Marka Skrobota pójdą „za ciosem". Stało się jednak inaczej. Krakowianki nie tylko doprowadziły do remisu 7-7, ale chwilę później prowadziły 10-9. W odpowiedzi miejscowe zdobyły jednak siedem punktów z rzędu i wygrywały 16-10. Po okresie wyrównanej gry (20-16), końcówka pierwszego seta znów należała do siatkarek PKCh PWSZ. Po trzech punktach rozgrywającej kolejne bardzo dobre spotkanie, Sabiny Podlasek, było 23-16, a ostatni punkt w tej partii tarnowianki zdobyły po ataku Adrianny Lewandowskiej.

 

W drugim secie wyrównana walka trwała do stanu 4-4 (do tej pory obie drużyny zdobywały punkty na przemian). Chwilę później w polu zagrywki stanęła Sylwia Styrkowiec i szybko zrobiło się 11-4. Od stanu 12-6, tarnowianki znów zdobyły siedem punktów z rzędu i po skutecznym ataku Sabiny Podlasek wygrywały 19-6. Chwilę później po błędach rywalek i udanym ataku Sylwii Styrkowiec było 23-8. Krakowianki obroniły dwie pierwsze piłki setowe – osiągając tym samym granicę dziesięciu zdobytych punktów - wobec kolejnej próby Sabiny Podlasek były już jednak bezradne.

 

Trzy pierwsze punkty w trzeciej partii zdobyły przyjezdne. Po bloku Eweliny Dyrek i Sabiny Podlasek na tablicy pojawił się wprawdzie wynik 3-3, ale potem znów przewagę osiągnęły krakowianki, które po asie Eweliny Warzechy wygrywały 8-5. Punkt zdobyty w ten sam sposób przez Adriannę Lewandowską pozwolił gospodyniom na doprowadzenie do remisu 9-9, ale chwilę później przyjezdne prowadziły 11-9. Było to jednak wszystko na co tego dnia stać było siatkarki z Krakowa. Po dwóch skutecznych blokach gospodyń na tablicy pojawił się rezultat 14-11, chwilę później było natomiast 18-12. Rywalki zmniejszyły jeszcze wprawdzie straty do trzech „oczek" (18-15), do końca tego seta – i meczu – zdobyły jednak tylko jeden punkt. Od stanu 20-16 punktowały już tylko podopieczne trenerów Lesława Kędryny i Marka Skrobota, a „kropkę nad i", po ataku ze skrzydła, postawiła Izabela Zemełka.

 

PKCh PWSZ Tarnów - AZS UEK Kraków 3-0 (25-16, 25-10, 25-16). PKCh PWSZ: Ewelina Dyrek, Sabina Podlasek, Aleksandra Torbusińska, Adrianna Sobczak, Małgorzata Ruszel, Adrianna Lewandowska, Agnieszka Brzezińska (libero) oraz Sylwia Styrkowiec, Patrycja Lipińska, Izabela Zemełka, Weronika Wyroba. AZS UEK: Ewelina Warzecha, Agnieszka Czekaj, Joanna Madzia, Paulina Szklarczyk, Katarzyna Rerak, Regina Turczanin, Aleksandra Urban (libero) oraz Paulina Kerep, Joanna Mazurkiewicz, Ewelina Klita.

 

- Czy ta drużyna gra już jak w szwajcarskim zegarku? Myślę, że w Szwajcarii są różne firmy produkujące zegarki, ale do Patka to nam jeszcze trochę brakuje. Myślę jednak, że gramy coraz lepiej, a to jest bardzo ważne, żeby w grze widoczny był postęp, żeby było do przodu. Zespół z Krakowa ostatnio trochę się wzmocnił, ale okazało się, że na nas było to za mało. My mamy bowiem bardziej wyrównaną drużynę, co było widać w tym meczu, w którym rotowałem składem. Grały na przykład wszystkie trzy rozgrywające i wszystkie trzy dały radę, z czego bardzo się cieszę. Nie mogłem dzisiaj skorzystać z usług Inez Pfeifer i Basi Gębiś. Jeżeli chodzi o Inez, skręciła staw skokowy, ale właściwie jest wszystko dobrze. Na siłę mogłaby grać, ale lepiej żeby się wyleczyła. Gorzej wygląda sprawa z Basią. Ma ona problemy z kolanem, jeszcze do końca nie wiadomo co się stało, gdyż kolano było spuchnięte i lekarz nie był w stanie postawić diagnozy. Prawdopodobnie jest to coś z łękotką, tylko nie wiadomo czy jest ona urwana czy pęknięta, dopiero jak zejdzie opuchlizna to wszystko się wyjaśni – mówił po meczu Lesław Kędryna.

 

Fot. Tomasz Lalewicz

 

źródło: http://miastoiludzie.pl/teksty,tarnow,11,1,siatkowka_latwa_wygrana_pkch_pws,3042.html#.UoNeJuIimSq