Grupa Azoty Roleski PWSZ Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Aktualności

Cele, wspomnienia i rytuały Nikoli Abramajtys

14.04.2020

Nikola Abramajtys dołączyła do drużyny z Tarnowa w drugiej części sezonu. Nasza środkowa w rozmowie wspominała czas, kiedy reprezentowała barwy Chemika Police oraz opowiedziała, co zabrałaby ze sobą na bezludną wyspę. Zapraszamy do lektury!

W sezonie 2016/2017 występowałaś w Chemiku Police na parkietach ekstraklasowych. Jak wspominasz tamten sezon? Co Tobie, jako siatkarce, dała możliwość treningu przy boku takich gwiazd jak Anna Werblińska czy Aleksandra Jagiełło?

Tak, występowałam wtedy w barwach Chemika Police, był to mój pierwszy sezon seniorski. Trafiłam do zespołu od razu po zakończeniu wieku juniorskiego. Wspominam z uśmiechem na twarzy ten czas, ponieważ miałam okazję trenować z najlepszymi zawodniczkami w Polsce i na świecie. Dziewczyny miło przyjęły mnie do zespołu. Mimo że nie miałam za wiele okazji, by pokazać się na ligowych parkietach, treningi z mistrzem Polski zaprocentowały w późniejszym czasie.

Twój sportowy autorytet? Niekoniecznie siatkarski. Dlaczego ta osoba?

Zawsze przyglądałam się Michałowi Kubiakowi, ponieważ, patrząc na niego, widziałam przysłowiowego „dzika”. Człowiek pełen pasji, zaangażowania. Cechuje go także wyjątkowa zadziorność.

Jaką inną dyscypliną sportu interesujesz się?

Interesuję mnie każdy sport. Lubię oglądać lekkoatletykę (mam do niej mały sentyment), piłkę ręczną, a nawet nie mam problemu, by obejrzeć mecz piłki nożnej (śmiech).

Co byś chciała osiągnąć jako profesjonalna siatkarka?

Jak każdy sportowiec, dążę do najwyższych celów. Staram się je sobie stawiać przed każdym sezonem. Jako profesjonalna siatkarka chciałabym być spełniona.

W dotychczasowej karierze miałaś okazję rozegrać sporo meczów. Który z nich zapadł Ci najmocniej w pamięci? Dlaczego?

Gdy czytam to pytanie, pierwszą moją myślą jest mecz z tego sezonu, rozegrany już w barwach tarnowskich żyraf. Było to moje pierwsze spotkanie w Tarnowie, po dłuższych zawirowaniach z transferem i PZPS. Przed samymi świętami Bożego Narodzenia zostałam dopuszczona do rozgrywek, miałam okazję zagrać mecz z San-Pajdą Jarosław. Byłam bardzo nabuzowana i głodna gry, po dłuższej przerwie. Obawiałam się tego meczu, ponieważ sport rządzi się swoimi prawami. Jednak spotkanie zakończyło się szczęśliwie dla nas i dla mnie. Po meczu pojawiła się nawet łza szczęścia.

Gdybyś znalazła się na bezludnej wyspie, jakie trzy przedmioty chciałabyś mieć przy sobie?

Pewnie byłby to telefon, głośnik albo słuchawki i krem z filtrem (śmiech), ponieważ najmniejsze słońce potrafi mnie mocno opalić.

Czy masz jakiś rytuał, bez którego nie wyobrażasz sobie życia?

Robienie paznokci i rzęs. A przed każdym meczem muzyka na głośniku lub słuchawkach. Tak się nakręcam.

Jaką grę planszową bądź karcianą lubisz najbardziej i mogłabyś polecić kibicom?

Gra karciana to UNO i DOBBLE, a jeśli chodzi o planszówkę, to mogę polecić MONOPOLY, EGO i 5 SEKUND.

Jak spędzasz czas między sezonami? Zapominasz o siatkówce, czy jednak piłka towarzyszy Ci podczas zasłużonego odpoczynku i regeneracji?

Staram się dużo odpoczywać, nadrabiać czas z rodziną i ze znajomymi. Jednak nie odstawiam sportu. Siłownia i siatkówka plażowa towarzyszą mi zawsze w okresie między sezonami.

 

Foto: Tomasz Schenk 

Tekst: Justyna Wątroba