Roleski Grupa Azoty PWSZ Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Aktualności

Z Mają Grodzką o siatkówce

10.04.2020

Maja Grodzka w tarnowskim zespole występuje od trzech sezonów. W rozmowie zdradziła m.in. jaki kierunek studiów wybrała oraz jak spędza czas podczas długich podróży autokarem. 

Jak wspominasz czasy juniorskie?

Czasy juniorskie to chyba najlepszy do tej pory okres w moim życiu. Grałam i uczyłam się wtedy w Szkole Sportowej przy V LO w Rzeszowie. Razem z dziewczynami byłyśmy bardzo zgraną ekipą i dużo czasu spędzałyśmy razem także poza szkołą i poza boiskiem. Bardzo dobrze wspominam wszystkie obozy i wyjazdy z tamtych czasów. Często jeździłyśmy na imprezy sportowe, dzięki czemu jeszcze bardziej się ze sobą zżyłyśmy i mamy kontakt do dziś.

Atak, obrona, blok, a może zagrywka? Który element siatkarskiego rzemiosła sprawia Ci najwięcej przyjemności? Dlaczego?

Najwięcej przyjemności sprawia mi zdecydowanie blok i atak, ponieważ jestem środkową i to moje główne zadania podczas meczu. Trochę mniej lubię zagrywkę i obronę, ale cały czas nad tym pracuje.

Jesteś wysoką osobą. Czy są sytuacje w życiu, kiedy wzrost Ci przeszkadza?

Kiedyś mój wzrost mi przeszkadzał a zwłaszcza to, że musiałam się zgarbić, żeby porozmawiać z koleżankami, ale gdy weszłam w świat siatkarski zaakceptowałam go i w tej chwili mogę powiedzieć, że w niczym mi nie przeszkadza to, że jestem wysoka.


Jesteś siatkarką, ale także studiujesz w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie. Czy możesz zdradzić nam, jaki to kierunek? Czy wiążesz z nim swoją przyszłość?

Studiuję w PWSZ w Tarnowie wychowanie fizyczne, jestem na III roku. Póki co nie wiem, czy wiążę z tym swoją przyszłość, bo chcę jeszcze grać w siatkówkę i skończyć studia magisterskie, a później zobaczymy, co mi życie przyniesie.


W zespole Grupy Azoty PWSZ Jedynki Tarnów występujesz od trzech sezonów. Jakie to było dla Ciebie sezony?

Muszę przyznać, że przez te trzy sezony w Tarnowie bardzo dużo się nauczyłam. Wiadomo, przez te trzy lata miałam gorsze momenty i lepsze, ale na pewno jestem zadowolona z tego, że to właśnie Tarnów wybrałam na rozpoczęcie swojej przygody z dorosłą siatkówką.

Bycie zawodową siatkarką wiąże się z ciągłym przemieszczaniem na mecze, do różnych miast, czasem są to długie podróże. Jak sobie radzisz podczas wyjazdów? Masz jakiś sposób na „zabicie” nudy?

Dalekie wyjazdy mi nie przeszkadzają, nawet lubię jeździć dzień wcześniej na mecz, aby odpowiednio się do niego przygotować i skoncentrować, a nie grać prosto po wyjściu z autokaru. Nudę w trasie zazwyczaj zabijam muzyką, Netflixem i snem.

Gdyby nie siatkówka, to byłabym…?

Gdyby nie siatkówka, to byłabym pewnie jakimś innym sportowcem. Kiedyś trenowałam pływanie, więc może poszłabym w tym kierunku.

Gdzie wybrałabyś się w podróż marzeń? Dlaczego?

W podróż marzeń wybrałabym się na jakąś gorącą wyspę z piaszczystą plażą. Niestety, obecnie jest to niemożliwe, więc czekam cierpliwie w domu, dopóki sytuacja na świecie się nie unormuje.

 

Foto: Tomasz Schenk 

Tekst: Justyna Wątroba