Grupa Azoty PWSZ Jedynka Tarnów I-ligowy zespół żeńskiej piłki siatkowej z Tarnowa

Aktualności

Grupa Azoty PWSZ Tarnów-San Pajda Jarosław

13.02.2016

Siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów pokonały w Jarosławiu MKS SAN-Pajda, 3:1. Te pierwsze mają zapewnione miejsce w czołowej czwórce po sezonie zasadniczym, ale i drugie ciągle stoją przed historyczną szansą zakwalifikowania się do niej.

Przesądzi o tym ich konfrontacja z Tomasovią, zaplanowana na przyszłą sobotę w Tomaszowie Lubelskim. Dzisiaj rozstrzygnięcie zapaść nie mogło, za to jarosławianki w razie wygranej miałyby łatwiejszą sytuację za tydzień.
Po wstępnym badaniu sił (a to Maja Bodzęta uderzyła po prostej nad rękami rywalek, to znów one zaaplikowały soczysty blok Joannie Bedzie), przyjezdne zainaugurowały właściwy szturm efektowną kombinacją. Beda zbiegła ze skrzydła na krótką, a piłka powędrowała do zbijającej z 3/4 długości siatki Adrianny Sobczak. Po dwóch asach Sabiny Podlasek zrobiło się 10:14, a po asie Bedy – 11:18.
Kapitan miejscowych, Magdalena Trojnar dała koleżankom sygnał do pogoni w identyczny sposób, jak wcześniej popchnęła ekipę gości pełniąca w niej tę samą funkcję – Sabina. Serię Magdy wprawdzie przerwała kiwką, przy 15:18, Patrycja Lipińska (było to już trzecie jej sprytne zagranie w tej części), ale pałeczkę serwisową przejęła Weronika Słowik zmniejszając różnicę do 18:19. Odtąd jednak jarosławianki popełniły dwa błędy, zaś blok Eweliny Dyrek, kontra Podlasek i as Bodzęty ponownie zbudowały bezpieczną przewagę. 19:24, 20:25.

U gospodyń nie mogła wystąpić Karina Chmielewska, złożona chorobą i wysoką gorączką. W drugim secie w podstawowym składzie znalazły się Słowik i Joanna Waszyńska, które w poprzednim dały niezłe zmiany. Ta pierwsza znowu od startu pokazała się za linią końcową, potem jej zespół prowadził 8:4 (skuteczna Paulina Chmielarczyk) i 15:11 (punkty Katarzyny Saj i Waszyńskiej). Tarnowianki wyrównały na 17:17 przy przeważającym udziale Bedy, kolejnym asem zaprodukowała się Słowik, a dalej rządziła już Gabriela Macek, szukająca w sobotnie popołudnie stabilizacji w rozegraniu. Ten fragment rozwiązała świetnie, zarówno pod względem taktyki, jak i dokładności. Posłała płaskie wystawy na lewe skrzydło do Waszyńskiej i Trojnar, Saj obsłużyła wysoką „świeczką” i suwem, aż wreszcie wypuściła za plecami Chmielarczyk. Tylko kiwkę tej ostatniej podbiły przeciwniczki, ale zaraz zepsuły piłkę. 25:20.
Gospodynie poszły za ciosem, lecz impet odebrała im obronami Paulina Czekajska, a jej partnerki pognębiły je podaniami. Od 8:8 do 16:22 zaliczyły pięć asów (dwa Sobczak, po jednym: Dyrek, Lipińska i Monika Kawa), wkrótce na tablicy zaświeciło się 18:25. - Zagrywka faktycznie była dzisiaj dobra, ale wyznacznikiem jest ta, jaką dysponowaliśmy w październikowym meczu w hali AGH. Do tej jakości musimy dążyć – komentuje trener Grupy Azoty, Marek Skrobot.

W czwartej odsłonie Aleksandra Kaczyńska błysnęła serią stacjonarnych serwisów (13:16 – 13:22), a Dyrek – fetowana później przez koleżanki żartobliwymi przyśpiewkami – wtórowała jej na siatce (dwa bloki, krótka, dobitka). Zamknęła sprawę asem Lipińska – 15;25. - Fajnie, bo trochę obawiałem się tego meczu. Od dwóch tygodni ćwiczymy ciężko na siłowni, przygotowując się do play off – wyjaśnia Skrobot, który w ostatniej części robił sporo zmian.
Jego drużyna ma jeszcze duże rezerwy w postaci Inez Pfeifer, która dzisiaj nie wystąpiła, a tradycyjnie w marcu i kwietniu osiąga najwyższą formę w sezonie. Tak było przed rokiem, gdy zdobywała 30 punktów w jednym ze spotkań z AGH, dwa lata temu, gdy w półfinałach i finałach akademickich mistrzostw Polski była liderką reprezentacji PWSZ Tarnów, zdobywającej pierwszy w historii srebrny medal w typach uczelni, czy trzy lata temu, gdy w barwach Silesii Volley Mysłowice – akurat w hali jarosławskiego MOSiR – wywalczyła wicemistrzostwo Polski juniorek.

W tegorocznym play off Grupa Azoty znowu zmierzy się z AGH (dwie pierwsze konfrontacje w Krakowie), na rywala czeka jeszcze Solna Wieliczka, która ma zapewnioną pierwszą pozycję w grupie IV drugiej ligi. W tej chwili czwartą lokatę zajmuje Tomasovia, wyprzedzająca MKS o 1 punkt. Jednak już najniższe zwycięstwo, 3:2, pozwoliłoby jarosławiankom wyprzedzić team z lubelszczyzny, bo miałyby po nim korzystniejszy stosunek setów. A nigdy jeszcze (także jako MKS SAN-Pajda V LO Łańcut) na tym poziomie się nie znalazły.
W województwie podkarpackim akurat zaczynają się ferie, więc tradycyjny obóz śródsezonowy, tym razem w Nowosielcach koło Sanoka, będzie służył głównie przygotowaniu do meczu w Tomaszowie. Są już dwie zawodniczki, które obsadzą pierwsze kilka dni dyżurów na obozie, bo ich opiekun Piotr Pajda karał w ten sposób dziewczyny wychodzące z hali bez czapki na zimny, słotny wieczór.
- Czy chcielibyśmy awansować do czwórki? W przeciwieństwie do niektórych innych – jak najbardziej! - deklaruje. – Ciągle powtarzam, że powinniśmy się uczyć, a najlepiej byłoby uczyć się w play off od Wieliczki.
PAWEŁ FLESZAR

MKS SAN-PAJDA Jarosław – GRUPA AZOTY PWSZ Tarnów 1:3 (20:5, 25:20, 18:25, 15:25)
Sędziowali: Maciej Chudzik (Sosnowiec) i Piotr Lenart (Będzin). Widzów: 100.
MKS: Macek, Brzezińska, Saj, Chmielarczyk, Trojnar, Pisarczyk oraz Kłuś (l), Ziemljanskaja (l), Słowik, Waszyńska, Dynarowicz. Trener: Piotr Pajda.
GRUPA AZOTY: Lipińska, Bodzęta, Dyrek, Podlasek, Beda, Sobczak oraz Czekajska (l), Zemełka (l), Kaczyńska, Kawa, Pelczarska, Bator, Słomska. Trener: Marek Skrobot.

 

Paweł Fleszar sportkrakowski.pl